www.warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,79871,8085389,W_Komitecie.html
Tutaj siÄ™ czai materiaÅ‚ na wielkÄ… literaturÄ™. A ja mam do dyspozycji tylko felieton kulinarny. Tutaj potrzeba pióra Dostojewskiego albo przynajmniej Jerzego Pilcha. A ja na malutkim netbooku mam sklecić naprÄ™dce kilkanaÅ›cie zdaÅ„ o jedzeniu. A przecież nie żarcie jest w tym kontekÅ›cie najważniejsze. Oto monumentalny gmach Komitetu Centralnego PZPR budzÄ…cy przez dziesiÄ™ciolecia paniczny strach. Oto w piwnicach tego budynku legendarna dawna stoÅ‚ówka za żóÅ‚tymi firankami. Pomieszczenie o powierzchni boiska do piÅ‚ki nożnej wyÅ‚ożone piÄ™knÄ… mozaikÄ… z marmuru, podzielone na dwie nawy przez rzÄ…d krÄ™pych, przysadzistych filarów. Jak wspomina dawny pracownik aparatu partyjnego Wojciech WiÅ›niewski w książce "Dlaczego upadÅ‚ socjalizm?", wÅ‚aÅ›nie tutaj zbieraÅ‚y siÄ™ partyjne biesy. Na rytualnych porannych kawach urzÄ™dników Å›redniego szczebla krytycznie komentowano poczynania towarzyszy sekretarzy z wyższych piÄ™ter. To tutaj w styczniu 1989 roku Leszek Miller zorganizowaÅ‚ spotkanie z mÅ‚odzieżą akademickÄ…, na które stawili siÄ™ niespodziewanie dziaÅ‚acze nielegalnego Niezależnego Zrzeszenia Studentów, a ich heretyckie wypowiedzi transmitowaÅ‚a na żywo TVP. ,,Z kawiarni genewskich wyszÅ‚a rewolucja sowiecka, z kawiarni krakowskich niepodlegÅ‚a Polska ( ) Tych wzorów nie tracimy z oczu′′ - pisaÅ‚ profetycznie Jerzy Giedroyc w 1980 roku. MiaÅ‚ racjÄ™, choć mechanizm kawiarnianego rewolucjonizmu zostaÅ‚ w PRL twórczo rozwiniÄ™ty. PrzeksztaÅ‚ciÅ‚ siÄ™ w rewolucjonizm stoÅ‚ówkowy. Bo przecież oprócz stoÅ‚ówki Komitetu Centralnego PZPR jeszcze wiÄ™kszÄ… rolÄ™ w naszych dziejach odegraÅ‚a stoÅ‚ówka Stoczni im. Lenina, która byÅ‚a tÅ‚em wzniosÅ‚ych i tragicznych wydarzeÅ„ lat 80.
Ci, którzy jadali w stoÅ‚ówce Domu Partii, wspominajÄ…, że byÅ‚o tu smacznie, porzÄ…dnie i... demokratycznie. Przy jednym stoliku jadali zwykli lektorzy z kierownikami wydziaÅ‚ów, których ranga odpowiadaÅ‚a funkcji ministra. Gdy miejsce Komitetu Centralnego PZPR zajęła GieÅ‚da Papierów WartoÅ›ciowych, te same kucharki i ci sami kucharze, którzy gotowali w partyjnej jadÅ‚odajni, wykarmili również mÅ‚ody polski kapitalizm. Dopiero niedawno przerwano dÅ‚ugÄ… stoÅ‚ówkowÄ… tradycjÄ™ i dziÅ› funkcjonuje tu restauracja W Komitecie skÅ‚adajÄ…ca siÄ™ z dwóch części: w jednej serwuje siÄ™ dania polskie, w drugiej - sushi. Ale nie jest to zwykÅ‚a restauracja. Duch biesów nadal w niej grasuje. Smutno uÅ›miechajÄ…cy siÄ™ pan kelner jest byÅ‚ym dziennikarzem z bagażem doÅ›wiadczeÅ„ i klÄ™sk życiowych, które sprawiajÄ…, że chciaÅ‚oby siÄ™ wziąć go w ramiona i przytulić. Po restauracji tanecznym krokiem plÄ…sa pan przedstawiajÄ…cy siÄ™ jako Tak Zwany Statystyczny Prosty Konsument. Åšmieszy, tumani, przestrasza. We wtorkowe popoÅ‚udnie w sali mogÄ…cej pomieÅ›cić spokojnie 300 konsumentów byÅ‚ jedynym goÅ›ciem. Za jego plecami jedynie echo graÅ‚o.
A przy tym wszystkim jedzenie jest tu zaskakujÄ…co smaczne. MogÅ‚em sobie tylko darować ryby, które byÅ‚y po prostu nieÅ›wieże. Ale już befsztyk tatarski - prima sort (24 zÅ‚). PoÅ›ród standardowych dodatków podano doÅ„ drobniutko posiekanego Å‚ososia wÄ™dzonego, co daÅ‚o bardzo interesujÄ…cy efekt. WyjÄ…tkowej dobroci okazaÅ‚y siÄ™ flaki woÅ‚owe (18 zÅ‚), nóżki cielÄ™ce w galarecie (15 zÅ‚) i borowiki z patelni a la Bierut (28 zÅ‚). Zaufanie budziÅ‚ tÄ™gi, zÅ‚ocisty rosóÅ‚ z domowym makaronem (15 zÅ‚) oraz solidny, gÄ™sty chÅ‚odnik litewski (15 zÅ‚). Z przyjemnoÅ›ciÄ… zjadÅ‚em kotlet schabowy (35 zÅ‚) z doskonałą zasmażanÄ… mÅ‚odÄ… kapustÄ… oraz tradycyjny polski szaszÅ‚yk (28 zÅ‚), gdzie kawaÅ‚ki szynki wieprzowej przeplataÅ‚y siÄ™ z boczkiem, cebulkÄ… i Å›liwkÄ… suszonÄ…. Wybitnie zaprezentowaÅ‚y siÄ™ zrazy zawijane z równie doskonaÅ‚ymi kluskami Å›lÄ…skimi (36 zÅ‚) oraz klasyczny kotlet de volaille (26 zÅ‚). Autentycznym gwoździem programu byÅ‚ jednak kompot. WypiliÅ›my go trzy dzbanki, a ciÄ…gle byÅ‚o maÅ‚o. Esencjonalny w smaku, intensywny kolorystycznie, ugotowany z wielu gatunków owoców, dobrze schÅ‚odzony, nawiÄ…zywaÅ‚ do dawnych dobrych czasów, gdy w Komitecie nie brakowaÅ‚o prawdziwych smakoszy. Tylko czy wspóÅ‚czesne biesy też gustujÄ… w stoÅ‚ówkowym menu?